O mnie

Cieszę się, że trafiłeś na moją stronę w poszukiwaniu fotografa ślubnego!

Jestem Marcin i jestem twórcą In The Flesh. Prywatnie jestem mężem Ani i ojcem pięcioletniej Oli. Pierwsza jest moim wsparciem a drugiej nie potrafię się oprzeć. Kocham Pink Floyd (stąd nazwa strony), podróże, Włochy, kawę, vinyle, filmy Tarantino i książki Janusza Głowackiego.

Ania powtarza, że jestem niepoprawnym marzycielem i romantykiem. To dzięki niej fotografuję. Ona pierwsza zobaczyła, że moje zdjęcia niosą za sobą emocje. Stwierdziła, że powinienem wyjść ze swoją fotografią do ludzi, aby mogli cieszyć się z ciekawych zdjęć. Ania jest moim największym motywatorem.

Fotografia to moje katharsis. Pozwala mi się odstresować i daje spokój wewnętrzny. Jestem introwertykiem a fotografia ułatwia mi pokazanie siebie. Mimo tego jestem ciekawy świata i lubię poznawać nowych ludzi.

Swoją fotografię trenuję na ulicy. Uwielbiam chodzić z aparatem po mieście, obserwować, odnajdywać różne sytuacje i nawet najbanalniejsze pokazywać w niepowtarzalny sposób. Staram się przeżywać emocje tak, jak przeżywają je uczestnicy wydarzeń.

Fotografia ślubna
Fotografia kreatywna

Lubię wiedzieć i umieć.

Dlatego 3 ostatnie lata poświęciłem na naukę fotografii. Ukończyłem warsztaty fotografii ślubnej w Akademii Fotografii w Warszawie oraz w przepięknym Złodziejewie. Jestem absolwentem studiów fotograficznych na Collegium da Vinci w Poznaniu.

Zdobylem tytuł Fotografa Amatora Roku 2018 w Stargardzie oraz zająłem 3 miejsce w plebiscycie Fotograf Amator Roku 2018 w województwie zachodniopomorskim w konkursie organizowanym przez Głos Szczeciński.

Ania mówi, że mam poczucie humoru i dystans do siebie. Dzięki temu pomogę wam przejść najtrudniejsze chwile w dniu ślubu z uśmiechem na twarzy. Fotografuję śluby i wesela bo daje mi to reporterskie spełnie –  fotografując trzeba działać szybko i zdecydowanie – czyli tak jak lubię. Moje opanowanie i spokój sprawiają, że potrafię znaleźć wyjście nawet w natrudniejszej sytuacji. Ślub i wesele to mieszanina radości i wzruszenia. W każdej sekundzie dzieje się coś, co trzeba uwiecznić na fotografii i ja uwielbiam to dla Was robić.

Nie ma nic piękniejszego niż szczęście i radość płynące ze zdjęcia.

Powiem Wam jeden sekret.

Płaczę na „Coco”. Ta przepiękna bajka Disneya pokazuje jak jedna fotografia potrafi ocalić od zapomnienia. Moim marzeniem jest aby za 100 lat moje zdjęcia pozwoliły komuś nie zapomnieć.

Fotografia rodzinny